sobota, 31 sierpnia 2013

#4: Zupełnie inaczej jest, jeżeli masz kogoś, kto cię kocha. To ci daje setkę powodów, aby żyć. Ja ich nie mam.

Wzdrygnęła... Gdy poczuła czyiś dotyk na swoim ramieniu. Szybko przetarła oczy, stała przed nią siwa staruszka która przypatrywała się dziewczynie z zaciekawieniem. Julka się nieco przestraszyła widząc przed oczyma starszą panią i zagłębiła się przez chwilę w jej szkliste i  przepełnione smutkiem oczy po czym szybko oprzytomniała i spytała.
- Co pani robi tutaj całkiem sama? Odrzekła siadając na krawędzi ławki, poklepując wolne miejsce obok siebie.
 Staruszka się uśmiechnęła i usiadła obok dziewczyny bez słowa. Chwile patrzała przed siebie, a po jej policzku spłynęła łza... Dziewczyna patrząc ze wzruszeniem na staruszkę wytarła jej łzę, wtedy starsza pani się odezwała.
 - Życie bywa kruche kochanie, trzeba dbać o swoich najbliższych. Powiedziała tylko to i wstała z ławki, ruszyła przed siebie, odwracając głowę tylko do tyłu uśmiechając się na przymus.
 Julka pomyślała, że to było bardzo dziwne spotkanie. Wyjęła z kieszeni telefon i zobaczyła, że wybiła już północ, więc ruszyła w stronę domu, zakładając na uszy słuchawki. Zapomniała całkiem o wszystkim... Gdy weszła do domu, cichutko zdjęła buty i poszła do siebie do pokoju. Wzięła szybki prysznic i przebrała się w piżamę, a potem poszła spać... Następnego ranka obudził ją dźwięk telefonu, to była jej mama. Zadzwoniła do niej, że ma już wstać, bo dawno była już w pracy. Dziewczyna wzięła się w garść i poszła się przygotować do szkoły. Była zdziwiona i to nawet bardzo, że jej mama nie zauważyła, że wyszła z domu wieczorem, a wróciła parę minut po północy. Ciągle myślała o staruszce którą wczoraj spotkała, nie wiedziała sama co o tym myśleć. Gdy już się przygotowała w pełni do szkoły zeszła na dół zrobić sobie herbatę. Zastała tam swojego ojczyma, który czytał gazetę. Dziewczyna spojrzała na niego z pogardą i wstawiła wodę do herbaty, usiadła przed nim i wyrwała mu z dłoni gazetę.
 - Masz mi może coś do powiedzenia? Spytała stukając opuszkami palców o blat stołu. Mężczyzna spojrzał na Julkę i zaśmiał się.
- Co miałbym Ci powiedzieć? Wzruszył cały rozbawiony ramionami.
 - Nie udawaj, że nie wiesz... Powiedziała twardo, a potem wstała i poszła sobie zalać herbatę.
 Usiadła z herbatą w ręku znowu przed nim i umoczyła usta w kubku. Pokręciła tylko głową z niedowierzaniem i westchnęła ciężko... Masywny mężczyzna, zorientował się po chwili, że nastolatka już wszystko wie, przełknął tylko głośno ślinę i odwrócił wzrok.
- Chce Koko z powrotem... Rzekła cicho i rzuciła w niego gazetą, odchodząc od stołu i zasuwając za sobą krzesło...
 Dopiła tylko herbatę, ubrała buty i wyszła z domu, trzaskając drzwiami. Szła jak zawsze zamyślona i wsłuchana w tekst piosenki. Minęła tylko parę zabieganych ludzi, a po chwili dotarła do szkoły. Mało co się nie spóźniła, weszła do sali parę minut po dzwonku, wszyscy już siedzieli w swoich ławkach, więc Julia też zajęła miejsce. Była to lekcja fizyki, nauczycielka przedstawiała właśnie syna jej trenera Kubę. Ona wcale tym nie zainteresowana wyjęła zeszyt i zaczęła coś w nim bazgrać, nie miało dla niej to teraz największego znaczenia, chociaż, że znała już Kubę... Po smętnym gadaniu nauczycielki, chłopak usiadł do ławki przed Julią. Odwrócił się i szeptnął.
- Co się wczoraj stało czemu tak szybko wybiegłaś? Spojrzał na nastolatkę, a ona tylko burknęła coś pod swoim nosem i powiedziała, że nie jego sprawa.
 Chłopak spuścił wzrok i odwrócił się w stronę tablicy. Znów zgrywała niedostępną, a przecież wczoraj im się tak dobrze rozmawiało. Lekcja minęła dość szybko dla wszystkich... Julia nie odzywała się do nikogo w szkolę przez cały dzień. Kiedy już zajęcia się skończyły i dziewczyna ruszyła w stronę domu, zaczepił ją Kuba.
 - Może powiesz co się stało? Dopytywał wciąż chłopak idący obok niej...
 Julia przewróciła oczami i odparła.
- Pies mi uciekł... To znaczy nie uciekł ale... W tym momencie dziewczyna zacisnęła usta i spojrzała przed siebie, dając chłopakowi znak, że nie chce mówić dalej.
Kuba zrozumiał i szedł obok niej cały czas, nie odzywając się ani słowem. Nastolatek czuł się dosyć niezręcznie, a Julce było wszystko jedno. Nagle wtrącił:
- Jutro wyprawiam imprezę, przyjdziesz? Spytał oczekując odpowiedzi, miał nadzieję, że dziewczyna się zgodzi, ale nie dawał po sobie tego poznać.
 - Może. Powiedziała krótko i stanęła... Spojrzała na niego i pokiwała mu na pożegnanie, bo dotarła już do swojego domu. Chłopak odprowadził dziewczynę wzrokiem i ruszył w stronę swojego domu. Gdy szedł krętymi uliczkami, zauważył psa... Miał najprawdopodobniej złamaną nogę, bynajmniej tak to wyglądało. Kuba nie namyślając się dłużej wziął na ręce psa i zaniósł go do siebie do domu. Ku jego zdumieniu nie było jeszcze nikogo w domu, więc położył pieska na kocu na dworzu i opatrzył jego łapkę w miarę swoich umiejętności. Na jego obroży pisało tylko, że wabi się Koko. Chłopak nie wiedział co zrobić, więc zadzwonił do schroniska, że znalazł psa, który się błąkał sam po mieście. Po paru minutach ktoś ze schroniska przyjechał po psa i zawieźli go do schroniska... Kuba nie miał co ze sobą zrobić, a więc postanowił, że pójdzie zobaczyć jak czuje się Julka. Zapukał... Drzwi otworzył mu wysoki i masywny mężczyzna...
- Dzień dobry ja do Juli. Rzekł lekko przestraszony...
Mężczyzna przytaknął głową i pokazał gestem ręki, że ma wejść, tak właśnie też zrobił. Facet pokazał gdzie jest pokój Julki i zmierzył chłopaka wzrokiem. Kuba podziękował i zapukał do pokoju dziewczyny... Julka się nie odezwała, a więc nastolatek sam wszedł. Dziewczyna leżała na łóżku ze słuchawkami w uszach, czytając jakieś romansidło. Gdy tylko go zobaczyła szybko zdjęła słuchawki z uszu i spytała:
- Czemu przyszedłeś? Spojrzała na chłopaka oczekując szybkiej odpowiedzi.
 - Spytać jak się czujesz. Rzekł chłopak siadając obok niej.
- Dziękuję, że się tak o mnie martwisz, ale nie potrzebnie. Chcesz coś do picia? Zapytała spoglądając w jego oczy.
Chłopak przytaknął, a więc dziewczyna wstała z łóżka i zeszła na dół po pomarańczowy sok. Chwilę jej to zajęło, więc Kuba miał czas, żeby rozejrzeć się po pokoju. Zauważył, że na biurku leży pełno kartek... Podszedł więc tam i zaczął czytać. Gdy to przeczytał, aż mu się gorąco zrobiło. Przecież to były ogłoszenia co do jej psa, zaginął...Koko... Ten sam co dzisiaj znalazł chłopak... Pokręcił niedowierzanie głową i podrapał się za uchem, że też o tym nie pomyślałem... Ale dobrze, że się znalazł. Po chwili weszła do pokoju dziewczyna ze sokiem i kanapkami. Chłopak się tylko do niej uśmiechnął i spojrzał w jej oczy..
- Muszę Ci coś powiedzieć...








2 komentarze:

  1. przeczytałam fragmentami, ale ogólnie nie jest źle. jedyny błąd jaki mnie zraził to patrzała. nie prościej napisać patrzyła, albo spojrzała?

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że masz wyobraźnię i w sumie ciekawie piszesz. Na pewno będę śledzić Twoje kolejne wpisy. :) Nie chcę niczego krytykować, ale jedna rzecz do której mogę się przyczepić to składanie zdań, typu: "Gdy to przeczytał, aż mu się gorąco zrobiło." Chcę powiedzieć, że całość nie jest napisana źle, ale to strasznie razi w oczy i wychodzi poza kontekst, po prostu nie pasuje stylistycznie do reszty, powinno być napisane np. " Po przeczytaniu usiadł, obeszła go fala gorąca." Ale wiesz, nie chcę się czepiać, gdyż każdy może pisać tak, jak mu się podoba i na ile go stać. Więc nie patrząc okiem krytycznym zapowiadasz się na ciekawą młodą pisarkę, gdyż masz wyobraźnię! Ja niestety zaczynając pisać nie potrafię wyobrazić sobie rzeczy pozytywnych, czytam zbyt dużo kryminałów, książek o śmierci, chorych ludziach. "Groza", smutek, to coś specyficznego dla mnie. Rób dalej to, co robisz, bo robisz to dobrze. Dziękuję za wpis na blogu, pozdrawiam ! <3

    OdpowiedzUsuń